Artykuł
Zdrowie i Uroda
„Zestarzałam się o 10 lat w 10 miesięcy, gdy menopauza uderzyła we mnie w wieku 44 lat"
Ale nowe odkrycie ujawnia, jak walczyć ze „starzeniem się twarzy w jedną noc”, spowodowanym zmianami hormonalnymi
Autor: Iwona Nowak, redaktor działu „Zdrowie i Uroda”
18 GRUDNIA 2025 | Zdrowie Kobiety Polska

Nigdy nie spodziewałam się, że popłaczę się na studniówce mojej córki...
Ale nie z powodu, o którym myślicie.
Stałam obok mojej młodszej siostry do rodzinnego zdjęcia, czułam się pewna siebie.
Schudłam 7 kilogramów. Moja sukienka była idealna. Byłam taka dumna, że Ewa kończy liceum.
Ale kiedy wysłała mi zdjęcia tego samego wieczoru, moje serce stanęło.

87% kobiet w okresie menopauzy wygląda na starsze, niż są w rzeczywistości...
Mój ginekolog potwierdził to, co podejrzewałam.
Nadeszła perimenopauza.
Ostrzegła mnie przed uderzeniami gorąca, nocnymi potami i wahaniami nastroju. Przepisała mi coś na objawy.
Ale nigdy nie wspomniała, że moja twarz dosłownie się „zapadnie”.
Oto, czego nauczyłam się na własnej skórze o menopauzie i wyglądzie:


Kiedy Twoje ciało przestaje produkować estrogen, przestaje również produkować kolagen (kolagen to to, co utrzymuje naszą twarz jędrną i elastyczną)...
A w ciągu pierwszych 5 lat po menopauzie tracisz 30% kolagenu w skórze twarzy!
Twoja skóra staje się o 15% cieńsza każdego roku.
Ale to nawet nie jest najgorsze...
Kiedy poziom estrogenu spada, poziom kortyzolu gwałtownie rośnie.
Kortyzol to hormon stresu.
A kiedy kortyzol zalewa Twój organizm 24/7, mięśnie Twojej twarzy nigdy się nie rozluźniają.
Moja twarz była dosłownie zablokowana w trybie stresu.
Ta kombinacja jest niszczycielska.
Cieńsza skóra, utracony kolagen i ciągłe napięcie mięśni równa się głębokim, trwałym zmarszczkom, które wydają się pojawiać z dnia na dzień.

Próbowałam wszystkiego, co polecały mi koleżanki w pokoju nauczycielskim.
Drogie kremy z retinolem za 400 zł za słoiczek parzyły moją nagle wrażliwą skórę.
Hormonalna terapia zastępcza pomagała na uderzenia gorąca, ale nie zrobiła nic dla mojej twarzy.
Wydawałam 400 zł miesięcznie na suplementy kolagenowe, które równie dobrze mogłyby być cukierkami.
I nie zamierzałam próbować żadnych zabiegów medycznych, które mogłyby pogorszyć sprawę...
Ale nic nie działało, ponieważ nic nie adresowało prawdziwego problemu.
Stałam się 'OBSESYJNA' na punkcie znalezienia rozwiązania
Blat w mojej łazience wygląda jak magazyn drogerii.

Najpierw spróbowałam retinolu, o którym wszyscy mówili w Internecie.
Tego samego, na który przysięgają celebryci – 600 zł za mały słoiczek.
Moja menopauzalna skóra nie mogła tego znieść.
Do trzeciego dnia moja twarz była czerwona, łuszcząca się i wyglądała nawet gorzej niż wcześniej.
Potem przyszły kremy kolagenowe.
Skoro tracę kolagen, to na pewno dodanie go z powrotem pomoże?
Błąd.
Dermatolog, którego w końcu odwiedziłam, wyjaśnił mi to:
Cząsteczki kolagenu są zbyt duże, aby przeniknąć przez skórę. Wszystkie te drogie kremy po prostu siedzą na wierzchu, nie robiąc nic.

Wydałam 1000 zł na serię serum z witaminą C.
Kolejne 800 zł na kuracje peptydowe, 600 zł na formuły hialuronowe, które obiecywały wypełnić moją cienką skórę.
Nic nie tknęło tych głębokich linii mimicznych.
Najgorsza część? Każdego ranka sprawdzałam lustro, mając nadzieję na poprawę.
Zamiast tego widziałam nowe linie. Głębsze bruzdy.
Moja twarz wyglądała coraz gorzej, mimo że wydawałam fortunę, aby ją „poprawić”.
Mój mąż zauważył, jak zmienia się mój nastrój.
Nie miałam ochoty wychodzić. Unikałam wideorozmów w pracy.
Opuściłam nawet zjazd absolwentów z okazji 25-lecia matury.
Kobieta w lustrze to już nie byłam ja.
Spotkanie, Które Zmieniło Wszystko… Dosłownie!
Trzy miesiące po tym zdjęciu ze studniówki byłam na konferencji dla nauczycieli w Warszawie. Prawie nie pojechałam.
Myśl o spotkaniu z kolegami, których nie widziałam od lat, napawała mnie lękiem.
Ale było to obowiązkowe dla rozwoju zawodowego.

Podczas lunchu usiadłam obok kobiety, która promieniała. Dosłownie błyszczała.
Musiała być w moim wieku lub starsza, ale jej skóra była gładka i jędrna. Nie mogłam się powstrzymać.
Zapytałam ją, czego używa.
Zaśmiała się.
„Szczerze mówiąc, sama byłam sceptyczna. Ale po wypróbowaniu ponad 10 serum bez rezultatu postanowiłam przestać wierzyć w marketing i zacząć czytać prawdziwe badania”.
Badania?
„Opublikowane badania kliniczne z europejskich laboratoriów, dotyczące skóry menopauzalnej. Odkryłam coś, czego żaden lekarz mi nie wyjaśnił”.
Wyciągnęła telefon i pokazała mi swoje zdjęcie sprzed sześciu miesięcy.
Zaparło mi dech w piersiach.
Wyglądała gorzej ode mnie.

„Kobiety w okresie menopauzy mają inne wzorce zmarszczek niż młodsze kobiety, a powodem nie jest tylko utracony kolagen”.
Wysłała mi linki do badań jeszcze tego samego wieczoru.
Prawda o zmarszczkach menopauzalnych
Spędziłam kolejne trzy dni, czytając wszystko, co mogłam znaleźć.
Nie materiały marketingowe, ale opublikowane badania kliniczne.
Oto, czego się nauczyłam:
Kiedy tracisz estrogen, mięśnie Twojej twarzy wchodzą w tryb ciągłego skurczu. Zmarszczki nie są tylko efektem utraty kolagenu – są rzeźbione przez mięśnie, które nie mogą się rozluźnić.

Spróbowałam tego przed lustrem tego samego wieczoru.
Spróbowałam się uśmiechnąć. Potem zmarszczyć brwi. Potem się rozluźnić.
Myślałam, że rozluźniam twarz… Ale okazało się, że nie potrafię. Nawet gdy „odpuszczałam”, moje czoło pozostawało napięte.
Jedno z badań wyjaśniało dlaczego:
Widzicie, mięśnie mają małe przełączniki, które mówią im, kiedy pracować, a kiedy odpoczywać… Estrogen utrzymywał te przełączniki w idealnym stanie.
Bez estrogenu przełączniki się mylą i pozostają zablokowane w pozycji „włączone”.
"Każdy wyraz twarzy, który robisz, wycina się głębiej, ponieważ mięśnie nigdy w pełni nie puszczają” – kontynuowano w badaniu. „Dodaj do tego cienką skórę i utracony kolagen, a zmarszczki tworzą się trzy razy szybciej niż przy normalnym starzeniu"
Jedno z badań porównywało dwie kobiety w tym samym wieku.
Jedna przeszła menopauzę, druga jeszcze nie.
Różnica była szokująca.
Kobieta po menopauzie miała głębokie bruzdy wokół ust, linie na czole, które wyglądały jak wyryte w kamieniu, i te charakterystyczne „11” (lwie zmarszczki) między brwiami.
Druga kobieta miała drobne linie, ale nic dramatycznego.

Europejscy naukowcy znaleźli rozwiązanie
Kontynuowałam czytanie badań.
Okazało się, że pytanie „jak rozluźnić mięśnie twarzy bez zastrzyków” było przedmiotem zainteresowania europejskich laboratoriów od lat.
Nie dlatego, że nie robią tam botoksu… ale dlatego, że szukali naturalnych alternatyw dla kobiet, które nie chcą lub nie mogą używać iniekcji.

Znalazłam opublikowane badania z laboratoriów Codif we Francji.
Testowali składnik o nazwie Stoechiol – roślinny ekstrakt z lawendy hiszpańskiej. Mechanizm był inny niż wszystko, co widziałam: iniekcje paraliżują mięśnie całkowicie.
Dlatego otrzymujesz ten „zamrożony” wygląd. Stoechiol działa subtelniej – blokuje dokładnie tyle sygnałów nerwowych, ile potrzeba, aby mięśnie rozluźniły się naturalnie, bez ich „zamrażania”.
Inne laboratorium – Lucas Meyer Cosmetics – miało podobne dane dla składnika o nazwie IBR-Snowflake. Również związek roślinny, również efekt relaksacji mięśni. Ale bez paraliżu, bez utraty mimiki.

Jedno z wyjaśnień w badaniu użyło idealnej metafory:
„To jak różnica między zmuszaniem pięści do otwarcia się, a pozwoleniem jej naturalnie się rozluźnić”.
Dokładnie to robiły te składniki – pozwalały mięśniom naturalnie się rozluźnić, zamiast je paraliżować.
Badanie z Codif opisywało test z kobietami w okresie menopauzy, w wieku od 42 do 55 lat, które używały formuły z tymi składnikami przez 28 dni.
Dowody, które sprawiły, że naprawdę uwierzyłam

Średnia redukcja głębokości zmarszczek wynosiła 30% dla mikrozmarszczek. Głębokie zmarszczki – takie jak te między brwiami i wokół ust – zmniejszyły się o 22,7% w ciągu 6 tygodni.
Ale ważniejsze było to, że kobiety zgłaszały, iż ich twarze czuły się „bardziej miękkie” i „mniej napięte”.
Notatki od uczestniczek były tym, co naprawdę mnie przekonało:
„Odwołałam wizytę na botoks… już jej nie potrzebuję”.
„Mąż zapytał, czy coś sobie zrobiłam”.
„Znowu czuję się sobą”.
Ale było pewne wyzwanie.
Badanie odnotowało ważny szczegół:
„Stężenie jest krytyczne. Zbyt mało i efekt jest niezauważalny. Prawidłowa dawka daje wyniki bez skutków ubocznych”.
Wiele firm kosmetycznych dodaje te składniki do swoich produktów tylko dla etykiety – w śladowych ilościach, niewystarczających dla prawdziwego efektu.

Zaczęłam szukać produktów z prawidłowymi stężeniami. Okazało się, że IBR-Snowflake i Stoechiol to opatentowane składniki – produkowane tylko w konkretnych europejskich laboratoriach.
Nie można ich po prostu kupić i włożyć do kremu.
Trzeba współpracować bezpośrednio z Codif i Lucas Meyer, licencjonować technologię i używać dokładnego stężenia z badań.
Znalazłam grupę na Facebooku związaną z poradami dotyczącymi pielęgnacji skóry.
Prawdziwe historie, które mnie przekonały
W grupie na Facebooku znalazłam nie tylko zdjęcia – znalazłam historie kobiet, które opisywały dokładnie moje doświadczenie.
Maria, 52 lata, księgowa z Poznania, napisała:

„Weszłam w chirurgiczną menopauzę w wieku 47 lat. Z dnia na dzień moja twarz się zmieniała. Wyglądałam na złą przez cały czas, nawet kiedy nie byłam”.
Wrzuciła zdjęcia przed/po po trzech miesiącach używania.
„Córka powiedziała, że znowu wyglądam jak jej mama, a nie jak jej babcia”.
Elena, 56 lat, menedżerka z Warszawy, podzieliła się:
„Rozmowy na Zoomie zabijały moją pewność siebie. Widziałam każdą linię, każde obwisnięcie. Rozważałam wcześniejszą emeryturę tylko po to, by uniknąć kamery”.

Po sześciu tygodniach przestała używać filtrów w wideorozmowach.
„Mój zespół zapytał, czy byłam na wakacjach. Tak wypoczęta wyglądałam”.
I Rosita, 45 lat, która napisała coś, co doprowadziło mnie do łez:
„Próbowałam wszystkiego, co pewnie Ty też próbowałaś. Wydałam tysiące. Nic nie działało”.
Ale po odkryciu Eterna Drop:
„Po raz pierwszy od początku menopauzy nie patrzę, jak jest gorzej. Patrzę, jak jest lepiej”.
Musiałam spróbować.
Jak Europejska Marka Kosmetyczna Uzyskała Wyłączne Prawa Do Nowej Francuskiej Formuły...
Był jeden problem.
IBR-Snowflake i Stoechiol to nie są zwykłe składniki, które można kupić od każdego dostawcy.
Są to opatentowane technologie produkowane wyłącznie przez laboratoria Codif we Francji i Lucas Meyer Cosmetics.
Wiele marek kosmetycznych „wspomina” o tych składnikach na swoich etykietach.
Ale używają śladowych ilości – niewystarczających dla realnego efektu.
Badania były kategoryczne: stężenie jest krytyczne.
Zaczęłam szukać, kto pracuje bezpośrednio z tymi laboratoriami i używa stężeń klinicznych.
Post za postem o jednym produkcie:
„Zaczęłam widzieć wyniki w 4 dni!”
„Odwołałam wizytę na botoks!”
„W końcu coś, co działa na skórę hormonalną!”
Nazwa powtarzała się w kółko: Eterna Drop Botox Serum.
"Z 200 pacjentek 186 nadal go używa. To 93% satysfakcji. Nigdy nie widziałam takich liczb dla żadnego leczenia miejscowego"
Znalazłam grupę na Facebooku, w której komentowane są różne problemy i tematy kosmetyczne – rozwiązania, efekty, doświadczenia.
Post za postem o Eterna Drop Botox Serum.
„Zaczęłam widzieć wyniki w 4 dni!”
„Odwołałam wizytę na botoks!”
„W końcu coś, co działa na skórę hormonalną!”
Nazwa powtarzała się w kółko: Eterna Drop Botox Serum.
Kobieta, która wyraźnie znała się na temacie, podzieliła się szczegółami na temat serum i tego, jak ono działa:
„Większość kremów anti-aging próbuje dodać rzeczy z powrotem – kolagen, wilgoć, witaminy. Eterna Drop rozwiązuje problem mechaniczny. Mięśnie, które nie mogą się rozluźnić”.
Formuła to nie tylko IBR-Snowflake. Eterna Drop dodał 8 składników specjalnie dla skóry menopauzalnej.
Otworzyłam ich stronę internetową.
Najpierw – sprawdziłam składniki:
IBR-Snowflake ✓
Stoechiol ✓
Matrixyl Morphomics ✓
W stężeniach klinicznych, nie śladowych.
Przeczytałam o firmie:
„Założyciele patrzyli, jak ich własne matki zmagają się z menopauzą. Widzieli wyniki europejskich badań klinicznych z IBR-Snowflake i Stoechiolem. Ale ta technologia była dostępna tylko dla bogatych kobiet w klinikach w Szwajcarii i Francji – po 1000 zł za zabieg”.
Marka Eterna Drop spędziła 18 miesięcy na negocjacjach z europejskimi laboratoriami, aby sprowadzić tę precyzyjną formułę kliniczną do Polski.
„To nie jest imitacja ani rozcieńczona wersja. To to samo stężenie, ten sam system dostarczania, który kosztuje 1000 zł za zabieg w europejskich klinikach dermatologicznych”.
Ale dzięki Eterna Drop formuła stała się dostępna – i to w dobrej cenie.
Ponad 3000 Prawdziwych Kobiet, Z Prawdziwymi Wynikami
Wróciłam do grupy na Facebooku.
Problem z dostępnością
Weszłam na stronę Eterna Drop tego samego wieczoru.
Na górze był baner ostrzegawczy:
„Ograniczona dostępność – obecna partia się kończy”.
Poniżej komunikat:
„Z powodu wysokiego popytu i ograniczeń produkcyjnych, dostawy mogą być opóźnione. Zalecamy zamawiać wcześnie”.
Zadzwoniłam bezpośrednio do firmy. Chciałam wiedzieć, czy naprawdę jest problem z magazynem, czy to tylko taktyka marketingowa.
Kobieta o imieniu Katarzyna była przy telefonie.
Zapytałam ją wprost:
„Czy to z ograniczoną dostępnością to prawda, czy tylko po to, żeby zmusić mnie do szybszego zakupu?”
Zaśmiała się.
„Rozumiem sceptycyzm. Szczerze mówiąc, sami nie spodziewaliśmy się takiego popytu”.
Wyjaśniła:
„IBR-Snowflake i Stoechiol to opatentowane składniki. Są produkowane tylko w określonych laboratoriach w Europie – Codif we Francji dla Stoechiolu, Lucas Meyer dla IBR-Snowflake. Nie możesz po prostu zamówić więcej jutro. Synteza zajmuje czas. Potem transport. Potem formułowanie”.
„Od momentu zamówienia do gotowego produktu mija minimum 12 tygodni” – powiedziała.
„A ponieważ jesteśmy nową firmą, europejskie laboratoria nie dają priorytetu naszym zamówieniom. Wielkie marki zamawiają lata naprzód i to one są priorytetem”.
Zapytałam ją, ile butelek mają w tej chwili.
„Szczerze? Nie mogę Pani powiedzieć dokładnie. Ale bazując na zamówieniach z ostatniego tygodnia, ta partia nie wytrzyma dłużej niż 2–3 tygodnie”.
To miało sens.
To nie brzmiało jak sztuczka marketingowa.
To było realne ograniczenie w dostawach opatentowanych europejskich składników.
„Jeśli zamówi Pani teraz, otrzyma Pani z obecnej partii.
Jeśli partia skończy się przed Pani zamówieniem, będzie trzeba czekać na następną – minimum 3 miesiące”.
Decyzja była prosta.
Zamówiłam trzy butelki natychmiast.
Co stało się potem?
Eterna Drop dotarł 3 dni później…

Konsystencja była inna niż innych serów, których próbowałam. Lżejsza.
Wchłaniała się całkowicie, bez tłustego filmu.
Ale prawdziwą różnicą było to, jak czuła się moja twarz po nałożeniu.
Miękka. Jakbym zaciskała szczękę przez lata i w końcu puściła.
Do 4. dnia mój mąż zauważył:
„Wyglądasz na mniej zmęczoną”.
Do 2. tygodnia moja córka zadzwoniła do mnie na FaceTime i powiedziała:
„Mamo, zrobiłaś sobie coś? Wyglądasz niesamowicie”.
Do 4. tygodnia zrobiłam nowe zdjęcie obok tego ze studniówki.

Ale prawdziwa magia wydarzyła się po 2. i 3. miesiącu.
IBR-Snowflake i Stoechiol nie tylko rozluźniają mięśnie twarzy tymczasowo…
One faktycznie trenują je, aby przestały tworzyć te głęboko wyryte linie.
Do 6. tygodnia moje czoło wyglądało na gładsze niż było od pięciu lat.
A do 10. tygodnia „nawiasy” wokół moich ust wyblakły o co najmniej 60%.
Do 3. miesiąca całkowicie „odwróciłam” moją menopauzalną twarz.
Ale oto coś ważnego…
Ta transformacja nie powinna być unikalna dla mnie.
Masz dwa wyjścia
Jeśli przechodzisz menopauzę i patrzysz, jak Twoja twarz zmienia się z dnia na dzień… masz dwa wybory:
Opcja pierwsza: Kontynuuj to, co robisz.
Kontynuuj wydawanie setek złotych na kremy, które nie rozwiązują napięcia mięśniowego.
Kontynuuj patrzenie, jak te linie wycinają się głębiej. Zaakceptuj, że „twarz menopauzalna” to Twoja nowa rzeczywistość.
Opcja druga:
Wypróbuj jedyne serum specjalnie zaprojektowane dla hormonalnego napięcia mięśniowego.
Słuchaj, nie mówię, że Eterna Drop to magia. To nauka.
Europejscy naukowcy zrozumieli to, czego wielkie firmy nie potrafiły.
Zmarszczki menopauzalne nie są tylko od utraconego kolagenu. Są od mięśni, które nie mogą się rozluźnić.
Napraw napięcie mięśniowe, a wszystko inne się poprawi.
OGRANICZONA OFERTA DLA NASZYCH CZYTELNICZEK
(ODBIERZ SWÓJ TERAZ, ZANIM SIĘ SKOŃCZĄ)
Uwaga: Europejscy badacze i Eterna Drop użyli tych samych składników aktywnych w Eterna Drop Botox Serum, aby osiągnąć niezwykłe wyniki dla swoich klientek.

ETERNA DROP SERUM
Loading...
Komentarze

Maria Anioł
08.12.2025
Nie mogę uwierzyć, jak szybko to zadziałało 😭😭
Używam go tylko od tygodnia, a linie „11” między brwiami są o wiеееle lżejsze.
Nawet mój mąż to zauważył.


Raya Szymczak
08.12.2025
@Maria Anioł Nie mogę uwierzyć – wyglądasz niesamowicie!! Właśnie zamówiłam też, mam nadzieję na takie wyniki!!!

Maria Anioł
08.12.2025
@Raya Szymczak Przysięgam, trzeciego dnia obudziłam się, jakbym spała 10 lat... Nie opuszczaj jednak dnia – rano i wieczorem. Zaufaj mi, będziesz miała wyniki.

Lidia Markowska
06.12.2025
Czy ktoś używał tego, jeśli wcześniej robił inne zabiegi?? Zastanawiam się, czy to bezpieczne.

Sylwia Piotrowska
06.12.2025
@Lidia Markowska Tak!! Robiłam zastrzyki na czoło, ale przestałam w zeszłym roku. Używam Eterna Drop od 2 miesięcy i szczerze mówiąc – jest nawet lepiej. Wyglądam teraz bardziej naturalnie ❤️

Moje czoło jest teraz gładkie, bez tego zamrożonego wyglądu 🙈

Daniela Jankowska
08.12.2025
Jeśli to będzie dalej działać, może odwołam wizytę u dermatologa w przyszłym miesiącu 😂 Mam dość bycia poduszką na igły – szczerze mówiąc igły przerażają mnie coraz bardziej.

Patrycja Radecka
09.12.2025
Czy ktoś dostał zaczerwienienia lub wyprysków w pierwsze dni?? Moja skóra jest czasem wybredna 😟

Kasia Georgiewa
10.12.2025
@Patrycja Radecka Nie! Mam serum i zero podrażnień 🙌Nakłada się super gładko, bez zapachu też – co dla mnie ważne.

Sonia Borys
08.12.2025
Czoło tydzień 1 vs Czoło tydzień 4… Boże 🥲 Kurze łapki prawie niewidoczne teraz🥲 Błogosławiony ten, kto to stworzył.


